najpierw dam zdjęcie, bo okazało się, że nie muszę zakładać konta nr 234, żeby komentować zdjęcia blachola na flikrze, bo będąc mając je na jahu, jestem mam je również na flikersie. no. to miło.
a zdjęcie tutaj. niby nic ale fajnie, że sie ludzie stresują, jak gram. ![]()
a niemiło też, bo jednego dnia zniknęło moje ulubione forum, blog z filmami i blog z mp3. cóż, taki lajf. diggin niedługo wróci i osiągnie trzecie wcielenie, mighty zim też z popiołów sie otrząśnie, a co do abouthevibez, to przeniosłem się na inne. ![]()
zimno wszędzie, po cyklu imprez kraków-zakopane-łódź-łódź-łódź trafiłem do łóżka z jakimiś majakami i jungle fever ale już dzis tylko kaszlę, gilę i ogólnie trochę sieję trupa. no ale nie miałem wyjścia – musiałem wyzdrowieć, gdyż wczoraj marek+funksion w bagdadzie, a dziś adam z timem w piano. let’s dance. albo let’s sit in the corner. jak kto woli.
muzycznie zastój. nie moge powiedzieć dlaczego ale na razie przerwa z dostawami podcastów. następny odcinek będzie gruby, obiecuję. ale dopiero w marcu. :/
kontakty telefoniczne z krakowem kwitną, więc i nastrój mi sie podniósł. ale moje wnioski co do zafajdanego życia pozostają w mocy.
ok, wlazłem na filra i zjadłem wątek. kliknę tego posta i jak ładnie wyjdzie, to może i następnego.
głupotki
sobota, 24 luty 2007 - autor: djlatezima vs. wiosna
sobota, 10 luty 2007 - autor: djlateno bo u mnie zima, a ponoc w kraku wiosna. brzydka w poprzednim wpisie była również pogoda ale zapomniałem tego napisać. to kolejny nudny post, właściwie testowy. dziś znowu impreza w piano, zapraszam. tym razem gościć będzie jedyny dj w polsce, który NIE ZNA ciosów kung fu – papa zura. ja będę. chory felipo obiecał mi filmy, więc walentynkowo-noworoczne noce zapowiadają się wspaniale. iluzjonista, fidel, key largo, afrykańska królowa, sabrina, ashes and snow, new world, schizopolis i rykszasz. ha! żegnam na razie, wracam do rapida.
dobra, zła i brzydka
wtorek, 6 luty 2007 - autor: djlatedobra wiadomość jest taka, że dostałem podwyżkę. o 25 procent, czyli (jak łatwo policzyć) o złotówę. zła, że znowu nie chciało mi się wyskoczyc z tramwaju i spisały mnie kanarki. a od rana, jak tylko wstałem (czyli od południa tak naprawdę) napyla mnie bania, jakbym wczoraj wypił pół litra czegos innego niż maślanki (ostatni dzień przydatności miała…). no. misio stwierdził, że krk to za blisko i uciekł jeszcze dalej na południe. nie ma netu, a i zasięg łatwo zgubić. coś jeszcze doklepię po południu. tymczasem pozdrawiam rzeszę wiernych czytelników i idę robic burdel na diggin.pl. yo!