przypomnialem sobie to slowo. otoz dzis rano mialem tzw. helikoptera. niemila sprawa. starzeje sie czlowiek. troche dymu, troche chmielu i zasypia sie nazajutrz rano w wannie. eh. no w kazdym razie gnije w robocie, a pan eN mnie mobilizuje do blogowania. nie kce mi sie. nic mi sie nie kce. a tu jutro do brata trzeba jechac zalegle sieciowanie naklikac. buuuu. wyjazd lezy, remont lezy, ja tez leze. no ale upchnalem nowego podcasta.poza war wszysko w leniwym klimacie. polecam ostatni numer – zaginiona tajska wersja trilera! yo! do nastepnego wpisa nudnego.
ps. sziet. brada sie zeni. 13 pazdierniocha.patrz link po prawo…